_DSC2981Życie zaczęłam w Sztokholmie. Język szwedzki jest mi równie bliski, co język polski. Mieszkałam tam ponad 6 lat.

Pomysł, żeby zostać aktorką urodził się tak wcześnie, że nawet nie jestem w stanie powiedzieć kiedy. Od kiedy pamiętam. Jako maluszek biegałam już do szkoły muzycznej – uczyć się gry na pianinie, do studia wokalnego – śpiewać i tańczyć i do teatrzyku szkolnego – w każdej wolnej chwili.

Moją pierwszą szkołą aktorską, było Studium Improwizacji – Szkoła Aktorska Jana i Haliny Machulskich. Czas pierwszego macania tego zawodu i kształcenia się w przeróżnych kierunkach, gł.w improwizacji ruchowej, m.in. z Iloną Trybułą, Marysią Stokłosą, Aitaną Cordeo, czy Katie Duck.

Po ukończeniu tej szkoły – wylądowaliśmy z naszym zespołem w Teatrze na Woli. Grałam tam przez ponad rok (2008/2009-2010).

W tym samym roku, w którym rozpoczęłam naukę w szkole aktorskiej, równolegle studiowałam psychologię kliniczną w SWPS w Warszawie. Zakończyłam ten etap mojego życia pracą „Pasja obsesyjna vs harmonijna w środowisku aktorskim i motywacja do pracy w tym zawodzie”. Taki mościk na koniec, żeby lepiej połączyć te moje pasje… 😉

PWST Kraków.

W 2010 – wiekopomna chwila !!! Dostałam się do mojej wymarzonej uczelni. Dosłownie, wymarzonej. Nie było to pierwsze podejście, a trzecie. Z perspektywy czasu wiem, że nie ma przypadków i że tak było najlepiej, ale nie zawsze o tym wiedziałam, czy pamiętałam… Był to również czas podjęcia jednej z najtrudniejszych decyzji w moim życiu… dostałam się do 2 szkół aktorskich !! Moja wyobraźnia nie była w stanie objąć radości wywołanej dostaniem się do jednej szkoły… a tutaj dwie i trzeba wybrać… Wybierałam między Łodzią a Krakowem. Film zawsze był najbliższy memu sercu, ale perspektywa, że Małgosia Krzysztofik-Hajewska będzie moją opiekunką roku, przeważyła. Zawsze ceniłam ją jako osobę, aktorkę, pedagoga i marzyłam – żeby dostać się pod jej skrzydła. Nie mogło być inaczej…

Rok 2010 był w ogóle niezwykle intensywnym czasem. Jednocześnie z dostaniem się do szkoły, grałam w spektaklu Wojtka Farugi „Carson City”, który przez wiele miesięcy gościł w różnych teatrach warszawskich. W 2011 zostaliśmy zaproszeni do wzięcia udziału w pięknej przygodzie kilku festiwali teatralnych: w Brazylii, w Kanadzie i w Rydze.

W 2013 postanowiłam ukierunkować moją pasję zw. z psychologią i zaczęłam działać w Szkole Świadomego Tworzenia (School of Creation). Od 2015 jestem trenerką w tym nurcie i nadal uczę się tym sposobem jak inspirować i innych i siebie do codziennego, świadomego samorozwoju i tworzenia.

W 2014 związałam się z cudowną ekipą trenerów – Strefa Młodzieży z SWPSu w Warszawie i zaczęłam prowadzić warsztaty psychoedukacyjne dla młodzieży ponadgimnazjalnej. Warsztaty i poznane przy nich potrzeby młodzieży – były ogromną inspiracją do opracowania całej gamy warsztatów łączących psychologię z teatrem i filmem.

Kolejnym ważnym etapem w moim życiu było poznanie Agaty Wrońskiej, prowadzącej Studio Wokalne SWAW, gdzie początkowo szkoliłam emisję głosu i śpiew, a później jako trener w tej szkole – uczyłam świadomości ciała, sceny i plastyki ruchu.

W 2018 roku przyszedł czas na założenie swojej pracowni. Razem z moim wspólnikiem Rafałem, stworzyliśmy na warszawskim Żoliborzu holistyczne miejsce dla ciała i ducha. Regularnie prowadzę tam sesje indywidualne, medytacje grupowe i warsztaty. Nasza Przestrzeń jest również otwarta na współpracę z ludźmi o podobnej wizji, którzy szukają miejsca, żeby tworzyć i inspirować innych (masaże, joga, sesje terapeutyczne i warsztaty różnej maści).

Co robię na co dzień? Poza moją ukochaną pracą, czyli poza byciem aktorką, nauczycielką medytacji, trenerką i terapeutką, spełniam się w moich trzech równie ważnych pasjach: w byciu mamą (kosmiczne, piękne, wciąż rozwijające się doświadczenie….), w podróżach i w sporcie. W każdej wolnej chwili łapię plecak i lecę poznać nowe miejsce, nową kulturę, nowych ludzi, nowe smaki, zapachy i kolory. To mnie regeneruje i napędza jak mało co na świecie. W sporcie zaś wygrywają deski wszelkiego rodzaju: snowboard, wake, kitesurfing – z czego ten ostatni ma najbliższe memu sercu miejsce 😉 Jak nie mam akurat możliwości, żeby wskoczyć na deskę, to zapewne alternatywą będzie yoga, pływanie, jazda konna, czy squash:).